Nazywam się Betty Powell i jestem dowódcą laputańskiego oddziału szybkiego reagowania. Mówią o nas, że jesteśmy najlepsi. Ja uważam, że wciąż mamy przed sobą dużo pracy. Nie! Nie marzyłam o tym, by zostać żołnierzem. Chciałam zostać chirurgiem. Ratować ludzi i zyskać prestiż. Wszystko potoczyło się jednak inaczej, gdy ktoś wepchnął mnie do kapsuły i wystrzelił w bezkres kosmosu…
Wszyscy Laputanie, którzy zdołali ujść z życiem z zagłady poczciwej wyspy (jak ją nazywaliśmy) dotarli do bliźniaczej bazy orbitującej nad planetą, o której opowiadali nam dziadkowie. Planeta ta nazywała się Ziemia i to podobno z niej pochodziliśmy. Ziemska Laputa była dużo mniejsza od tej, którą nazywałam domem. Ocalało nas niewielu. Byliśmy jak robinsonowie.
Naszym liderem został Marcin Terelak. Zaufaliśmy mu, bo wiedzieliśmy, że tylko on może nas poprowadzić. Trudno o lepszego przewodnika niż osoba, której pamięć sięga jeszcze walk Ziemian w marsjańskiej bazie kosmicznej. Niestety ewakuacja odcisnęła i na nim swoje piętno. Hibernacja spowodowała częściowe zamazanie pamięci, a to skazało nas na konieczność odkrycia wszystkiego, co było oczywistym dla naszych przodków.
Początki nie były łatwe. Ledwie garstka z nas mogła walczyć. Nie mieliśmy sprzętu i uzbrojenia. Czy pamiętam dzień, w którym mianowano mnie na dowódcę? Owszem! Niestety jest to dosyć bolesne wspomnienie. To była jedna z naszych pierwszych misji. Mieliśmy ledwie jedną bazę i kilka udanych starć z mutantami, które silnie przetrzebiły nasz oddział. Zwróciła się do nas frakcja cyborgów. Prosili o pomoc w odbiciu jednego z ich kompanów, który utknął na terytorium okupowanym przez mutantów. To miało być nasze pierwsze poważne zadanie.
Od początku nie miałam najlepszych przeczuć. Wtedy byliśmy niedoświadczeni i bardzo źle wyposażeni. Rozkazy otrzymywaliśmy bezpośrednio od naszego lidera. Pamiętam, że była noc i było podejrzanie cicho. Otrzymaliśmy rozkaz rozpoznania i zabezpieczenia terenu. Nigdzie nie było mutantów, aż zaczęło się. Nie wiem jak do tego doszło, ale otoczyły nas śluzogwiazdy. Minęło ledwie kilka sekund, a straciłam trzech kolegów. Zostałam sama. Powiedziałam sobie, że nie zginę! Zacisnęłam zęby i jakimś cudem zabiłam pięć śluzogwiazd i dwóch garbusów, a następnie uratowałam zaginionego cyborga.
Po powrocie na Laputę, lider podszedł do mnie i powiedział słowa, które głęboko wryły mi się w pamięć: „Umiem poznać się na talencie. Stworzymy komando, a ty będziesz nim dowodzić”. Byłam wtedy w szoku i nie do końca rozumiałam powagę tych słów. Nie wiedziałam nawet wtedy, co oznacza słowo „komando”! Potem przyszły jednak kolejne misje. Pojawili się nowi żołnierze. Lider cały czas powtarzał, że nawet mała grupa specjalistów jest potężniejsza od pułku słabo przeszkolonych ludzi. Wiedział co mówi, w końcu przemawiało przez niego doświadczenie.
Zaczęliśmy się zgrywać i uczyć. Z czasem dostaliśmy też do dyspozycji lepsze uzbrojenie. Rozpoczęły się szkolenia i specjalizacje. Mnie osobiście udało się w części spełnić marzenie i zostać lekarzem. Nie leczę co prawda zwykłych ludzi, ale jestem dowódcą, zwiadowcą i lekarzem, na którym zawsze mogą polegać koledzy z oddziału.
Lider od zawsze powtarza, iż każdy może być kim chce. Mówi, że specjalizacji i szkoleń jest tak wiele, iż każdy może odnaleźć się w tym, w czym jest najlepszy. To zresztą prawda. Każdy ma jakieś talenty, w których może się wyspecjalizować. W moim oddziale są komandosi, jest specjalista od broni ciężkiej, rakietowej, snajperka, a nawet psioniczka.
Naszym zadaniem jest walka i trening. Te dwa aspekty są ściśle ze sobą powiązane. Możemy się szkolić dzięki wiedzy nabywanej na polu bitwy. Nie ma bowiem nic cenniejszego niż doświadczenie, a to właśnie z niego rodzą się specjalne talenty i wyspecjalizowanie w danym elemencie wojennego rzemiosła.
Sama walka nie jest jednak gwarantem sukcesu. Ważne jest by walczyć tak, aby przyniosło to zyski, bowiem nawet zwycięstwo może okazać się porażką. Wiele razy słyszałam te słowa od lidera i wiele razy zaklinałam ich słuszność. Walczymy przede wszystkim o cele strategiczne i surowce. Surowce są trzy. Jedne są pochodzenia typowo ludzkiego, drugie to wszelaka wysoce rozwinięta technologia ludzka, a trzecie należały do obcych goszczących niegdyś na Ziemi.
Surowce te pożytkujemy na badania i produkcję. Te dwie gałęzie mają ogromny wpływ na rozwój naszej rasy i ściśle się przenikają. Jeśli nasze laboratoria nie opracują nowych technologii, to i nasze fabryki nie będą miały co robić. My jednak nie jesteśmy od zarządzania, ale od walki. Zarządzaniem zajmuje się lider. Wiem jednak, iż jest to równie trudne jak przeżycie w ferworze bitwy. Technologii, które można opracować i wdrożyć jest ogrom, a surowców niewiele. Trzeba nielada umysłu, by zorganizować wszystko tak, by zapewnić rozwój naukowy, militarny i ekonomiczny.
Zdarza się też, iż walczymy dla sojuszników. Teraz ma to miejsce rzadko, ale niegdyś byliśmy od nich uzależnieni. Przybywając na Ziemie, odkryliśmy że zamieszkują ją trzy rasy: Mutanci, Cyborgowie, Psioniczki. Czasami napotykaliśmy też Retikulanów, ale na Ziemi żyje ich znacznie mniej niż mutantów. W chwili obecnej jesteśmy jedynymi przedstawicielami czystej rasy ludzkiej. Mutanci nie są niczym więcej jak potworami. Cyborgowie to nasi przodkowie, którzy wzmocnili swe ciała bioinżynierią. Psioniczki dysponują natomiast silnymi zdolnościami parapsychicznymi.
Każda z tych grup realizuje swoje cele. Przeważnie są one jednak banalne i mało znaczące. Na czele żadnej z nich nie stoi bowiem prawdziwy lider, który potrafiłby zjednoczyć je w coś więcej niż sprzyjającą sobie grupę osobników. Czasem prowadzenie polityki zagranicznej bywa jednak opłacalne. Każda z tych grup dysponuje bowiem swoimi kopalniami i specjalizuje się w produkcji jednego z surowców. Im lepsze stosunki mieliśmy z daną rasą tym lepszych przekazywała nam ona ochotników i tym korzystniej wymieniała surowce…
Co jest naszym celem? Odkrycie swojej przeszłości i ponowne zasiedlenie Ziemi! Musimy w tym celu dotrzeć do informacji, które odkryją przed nami co się właściwie stało 50 lat temu, gdy nasi przodkowie opuścili Ziemię. Musimy też zająć jak najwięcej terytoriów i tak zorganizować imperium, by być możliwie najlepiej przygotowanym na sprostanie wszelkim trudnościom.
Całym tym procesem steruje nasz lider. W jego pokoju jest wielki ekran z mapą całego globu. To właśnie za jego pomocą przydziela misje i zleca budowę torów, które łączą nasze bazy i prowincje wydobywcze. Może też za jego pomocą zarządzać Laputą, która jest naszą bazą wypadowa. Obok panelu planety ma też do dyspozycji szereg mniejszych ekranów, które pozwalają mu na monitorowanie i kierowanie pracą laboratoriów, fabryk, baz, a także szkoleniami.
Nie inaczej jest i z bitwą. Na szczęście na Lapucie znajdował się specjalny interfejs, który umożliwia dowodzenie w pełnym 3D. Miałam raz okazję poprowadzić w ten sposób misję treningową rekrutów i muszę przyznać, że byłam w prawdziwym szoku. Dzięki przyłączeniom neuronowym ma się wrażenie jakby było się na miejscu. Te dźwięki, kolory, wygląd obiektów i postaci. Trudno uwierzyć, że to tylko holoprojekcja oparta o bezpośredni przekaz z satelity. Nie wspominając już o specjalnej technologii symulacyjnej, umożliwiającej skalowanie czasu, a nawet jego zatrzymanie.
Jakie mam nadzieje? Chciałabym, byśmy odnaleźli tu swój dom. Byśmy odkryli wszystkie tajemnice naszych przodków i przywrócili tej planecie pokój. Chciałabym kogoś poznać i poczuć się kochana. Niestety musimy przerwać… Zresztą powiedziałam już wszystko, co mogłam na temat mojego oddziału. Jeśli mam być szczera to mam jeszcze jedno marzenie. Bardziej teraźniejsze. Chciałabym wyjść cało z najbliższej misji, a przede wszystkim wyprowadzić z niej bez draśnięcia swoich ludzi. Życzcie mi powodzenia!
+ Plusy
-Jedyne udane nawiązanie do UFO: Enemy Unkown od czasów UFO: Terror from the Deep
- Rewelacyjny klimat i grywalność
- Wciąga jak klasyka!
- Rozbudowany wątek fabularny
- Mnóstwo technologii do opracowania i wdrożenia
- Bardzo wiele autentycznych broni
- Wiele rodzajów amunicji
- Masa dodatków do broni, pancerzy i mnóstwo sprzętu dodatkowego
- Rozbudowana sfera strategiczna
- Doskonale zrealizowany system rozwoju postaci
- Solidna i bogata w możliwości sfera taktyczna
- Doskonale sprawujący się system planowania taktycznego
- Bardzo solidna oprawa audiowizualna
- Świetne mapy baz i statków kosmicznych
- Stosunkowo spory realizm podczas walki, przy obliczaniu trajektorii pocisków i względem efektu „szmacianej lalki”
- Kawał solidnej gry za bardzo niską cenę!
- Minusy
- Nieudana lokalizacja
- Kłopoty z kompatybilnością łatki 1.1 (zanikanie niektórych tekstów)
- Niewielkie kłopoty z prowadzeniem kamery (nieprzyjemne przeskakiwanie przy wyższych obiektach)
- Brak warstwy ekonomicznej
- Zbyt spłycona dyplomacja
- Wtórne mapy
- Nie do końca przemyślana koncepcja torów